Michael Jordan – geograf, który został koszykarzem

0
Michael Jordan – geograf, który został koszykarzem

Czy wybór kierunku studiów musi zawsze przesądzać o naszej karierze? Wydaje mi się, że jest tak coraz rzadziej – w końcu w dzisiejszych czasach przebranżowienie jest czymś bardzo często spotykanym. Również legenda amerykańskiej koszykówki, Michael Jordan, wykonywał przez całe swoje życie pracę niezwiązaną ze swoim wykształceniem – i wyszło mu to na dobre!

Wysoko punktowany życiorys

Żywa legenda sportu przyszła na świat w Nowym Jorku. Jego matka była pracownicą banku, zaś ojciec – pracownikiem elektrowni. Rodzina Michaela była wielodzietna – wychowywał się z dwoma braćmi oraz dwiema siostrami. To właśnie z jednym z braci zaczął grać w koszykówkę – chłopcy mieli do dyspozycji boisko wybudowane tuż za ich domem. Jego ojciec – dość konserwatywny Amerykanin – marzył jednak o tym, by jego syn… został gwiazdą baseballu. Być może właśnie dlatego Michael w szkole podstawowej uprawiał właśnie ten sport. Podczas nauki w college’u „wkręcił się” jednak do drużyny koszykarskiej, a uznanie kolegów zdobył, gdy podczas jednego z meczów oddał decydujący o zwycięstwie rzut tuż przed końcem rozgrywki. Już w 1984 Jordan zdobył prestiżowy tytuł akademickiego gracza roku, a niedługo przed dyplomem dołączył do NBA. Niestety, wkrótce po rozpoczęciu bardziej profesjonalnej kariery, Michael nabawił się kontuzji. Nie zmarnował jednak tego czasu – postanowił wrócić na uczelnię, gdzie dokończył studia geograficzne. Po powrocie na boisko jego wybitny talent szybko dał o sobie znać – Michael stał się największą gwiazdą NBA. Po latach gry otrzymał tytuł najlepszego koszykarza XX wieku. Obecnie Jordan przebywa na sportowej emeryturze – zawodowo zajmuje się promocją odzieży sportowej Jordan Brand oraz posiada profesjonalny zespół motocyklowy. Jest również zaangażowany w działalność charytatywną.

Nie bój się odkrywać siebie

Wspólnie ze znajomym, który jest wielkim fanem koszykówki, zastanawialiśmy się kiedyś, co by się stało, gdyby Michel Jordan postanowił za wszelką cenę zostać geografem albo spełniać marzenia swojego ojca i do upadłego próbować swoich sił w baseballu. Zapewne skończyłby jako człowiek niespełniony i nieszczęśliwy, a Ameryka nie mogłaby dziś być dumna z tak wielkiej gwiazdy sportu. Wiele osób, którym Jordan pomógł dzięki swojemu zaangażowaniu w działalność charytatywną, również by na tym straciło. „Morał” z tej historii jest zatem taki, że każdy, kto chce kroczyć ścieżką samorealizacji, zarabiać sensowne pieniądze i być po prostu szczęśliwym człowiekiem, powinien śmiało odkrywać siebie. To przecież nie nasi rodzice czy wykładowcy będą żyli w naszej skórze za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat – ponieważ my ponosimy odpowiedzialność za swoje życie, my sami musimy dokonywać tych najważniejszych wyborów. Nie bójmy się więc kroczyć za swoim marzeniem – nawet wtedy, gdy musimy iść pod wiatr!

LEAVE A REPLY